wtorek, 14 lutego 2012

VALENTINES SPECIAL part 1

         Jak każdego dnia wstałam do szkoły. Nie zapowiadał się on specjalnie szczęśliwy; sprawdzian z matematyki, kartkówka z fizyki i jeszcze do tego głupia poprawa z biologii. Chyba nie mogło być gorzej. Po dłuższym zwlekaniu niechętnie wygramoliłam się z łóżka. Moje kochane, cieplutkie łóżeczko, tak bardzo nie chciałam go dzisiaj opuszczać, no ale cóż. Moja mama jest nieustępna i do tego jeszcze Colette. Bardzo mnie pilnują jeśli chodzi o szkołę, ale dzięki temu bardzo dużo im zawdzięczam, między innymi moje stypendium. Zeszłam na dół, zjadłam przepyszne naleśniki z Nutellą ( moja siostrzyczka jest taka kochana ;) ) po czym ubrałam się i wyszłam do szkoły. Co prawda budynek nie jest daleko, ale dzisiaj wyjątkowo złapałam lenia i wsiadłam w najbliższy autobus. Zauważyłam wolne miejsce, więc ruszyłam, aby usiąść, kiedy nagle usłyszałam że ktoś mnie woła:
- Paige! Jak dobrze Cię widzeć!
Odwróciłam się na pięcie i zobaczyłam roześmianą twarz Liama.
- Oh, Liam, przestraszyłeś mnie!
- Przepraszam, przecież wiesz, że nie chciałem. - przytuliliśmy się na powitanie i zajęliśmy wolne miejca. 
- Co tam u Ciebie słychać? - zapytał się. 
- W sumie to wszystko po staremu, a u Ciebie? 
- Chyba też. - tutaj zauważyłam, że nagle posmutniał.
- Eej, co jest? 
- Miałem wczoraj małą kłótnię z Danielle, nic poważnego.
- No przecież widzę, że poważnego, mów o co chodzi.
- Wczoraj, kiedy wracałem od Zayna, zobaczyłem niedaleko Hyde Park Danielle z jakimś chłopakiem. Stali i obściskiwali się. Trochę się wkurzyłem, więc spytałem się o co chodzi. Ona powiedziała, że to tylko jej kolega, mają razem historię. Taa, jasne...
- Nie martw się i spróbuj z nią pogadać na spokojnie. Wiem, że będzie ciężko, ale postaraj się, jeśli dalej Ci na niej zależy.
- Tylko właśnie nie jestem do końca tego pewny. - nie wiedziam co mu odpowiedzieć. Po dłuższej chwili milczenia odparłam:
- Pamiętaj, nic na siłę.
- Dzięki Paige, jesteś wspaniała. Louis ma wielkie szczęście.
- Haha, też tak sądzę.

***10 minut później***
Dojechaliśmy na miejsce. Nasza szkoła, Arts Educational należała do większych w Londynie. Szybkim krokiem weszliśmy do środka, bo byliśmy już spóźnieni. Okazało się, że nie mamy pierwszej lekcji, a co za tym idzie brak sprawdzianu z matematyki! 'Jednak moje nie uczenie się nie poszło na marne' - pomyślałam. Razem z Liam'em zobaczyliśmy resztę chłopców stojących przy dużym oknie, obok którego znajdowało się wyjście na dziedziniec.
- Cześć wszystkim! - przywitałam się. 
- Witaj Paige! - krzyknęli wszyscy.
Nagle podszedł do mnie Lou i namiętnie mnie pocałował, wręczając mi przy tym małe pudełko.
- Szczęśliwych walentynek Kochanie - powiedział.
No tak! Przecież dzisiaj są Walentynki, Dzień Zakochanych. Przez tą moją szkołę zupełnie zapomniałam jaki dzisiaj dzień, tym bardziej, że był to już 5 miesiąc.
Tak. Właśnie zdałam sobie sprawę, że jestem już z Louisem równe 5 miesięcy.
- Lou, ja, ja Cię przepraszam, ale przez to wszystko zupełnie zapomniałam. Nic dla Ciebie nie mam, proszę tylko...
- Już nic nie mów, po prostu mnie kochaj. - na te słowa tylko się uśmiechnęłam i mocno w niego wtuliłam. Boże, on jest taki cudowny. W tym momencie do szczęścia nie potrzebowałam nikogo innego.
Wtem wszyscy chłopcy zaczęli bić brawo. Mnie ze szczęścia napłynęły łzy do oczu, kompletnie nie wiedziałam co powiedzieć, natomiast wiedziałam jedno: 
Jestem bezgranicznie zakochana w Louisie Tomlinsonie.


-------------------------------


Pierwsza część specjalnego rozdziału walentynkowego, który napisała Agata :) Napisała go, ponieważ ją o to poprosiłam po tym, jak napisała do mnie tak:
" ALA CO TY MÓWISZ! Zobaczysz, że kiedyś to my będziemy na miejscu Eleanor i Danielle, to my będziemy wstawać rano i patrzeć na śpiącego Harrego i Louisa, będziemy jeść z nimi codziennie śniadanie, chodzić na spacery, oglądać filmy w kinie. To jest takie banalne, wiem. Ale mimo wszystko to właśnie takie myśli trzymają mnie do teraz przy życiu . "
" ciekawe czy powiedziałabyś to samo louisowi jakby był teraz przy tobie, przytulał cie, i mówił, ze jesteś najlepszą rzeczą jaką kiedykolwiek mu się w życiu przytrafiła i że nie opuści cię nigdy, ale to nigdy. "
No i stwierdziłam, że ponieważ Agata jest w tak cudownym walentynkowym nastroju to niech napisze to :) no i takim oto sposobem wyszedł najlepszy rozdział w historii tego bloga, a raczej pierwsza jego część, bo będzie druga, tylko że jutro :D
Ten rozdział to przedsmak tego, co będzie się działo dalej, w następnych rozdziałach :D




Dziękuję Ci Agatko, a raczej kochana siostrzyczko za napisanie tego, co uważasz że Ci nie wyszło a tak na prawdę jest czymś co chciałabym kiedyś przeżyć i dzięki temu co mi napisałaś to chociaż trochę myślę, że tak kiedyś będzie <3 
I love youuuuuu! 




Chciałabym jeszcze bardzo, ale to bardzo podziękować za cudowny komentarz który dał mi mnóstwo weny do napisania 4 rozdziału, który jest w drodze, i obiecuję, że będzie długi, dziewczynie o pseudo " Móócha " :) Nawet nie wiesz ile radości mi sprawiłaś tymi trzema linijkami tekstu! :) <3


Szczęśliwych Walentynek <3 
Macie no tu coś speszjal ode mnie z tej okazji:
wiem, bardzo widać moją twarz hahaha :D jeszcze się doczekacie tego dnia, nie bójcie się :D <3


A. <3

środa, 1 lutego 2012

BDAY WISHES FOR HARRY

W sumie nie mam Ci czego życzyć, masz już chyba wszystko, co mógłbyś chcieć. Masz nogi, ręce, głowę.. LOU <3 :D Więc nic Ci nie potrzeba. No może oprócz mnie, mwahaha. W każdym bądź razie, jeśli czegoś jeszcze chcesz, to życzę Ci, żebyś to dostał. Żebyś został tym Harrym Edwardem Stylesem, ur. 01.02.1994 w Holmes Chapel w UK, którego tak kocham. Zostań tym Harrym, którego uśmiech przyprawia mnie o zawał serca. Żebyś został taki, jaki jesteś, a jeśli chcesz się zmienić, zmień się na takiego, który pasuje Tobie, a nie komuś innemu. Życzę Ci żebyśmy kiedyś wzięli ślub i mieli piękne dzieci. A jeśli nie ożenisz się ze mną, to ożeń się z kimś, kto będzie dla Ciebie dobry. Nigdy nie zostawiaj 1D i Lou, bo pojedziemy tam z Agatą i pobijemy Cię kotami i marchewkami. No i baw się dobrze w samolocie do UK, 18 Urodziny ma się tylko raz! I love you very very very much x

You've got that One Thing, baby.



It's a little bit funny this feeling inside
I'm not one of those who can easily hide
I don't have much money but boy if I did
I'd buy a big house where we both could live


So excuse me forgetting but these things I do
You see I've forgotten if they're green or they're blue
Anyway the thing is what I really mean
Yours are the sweetest eyes I've ever seen


And you can tell everybody this is your song
It may be quite simple but now that it's done
I hope you don't mind
I hope you don't mind that I put down in words
How wonderful life is now you're in the world

A.


PS: Nie ma rozdziału bo już nie zdążę chyba, ale rozdział 4 jest w drodze, będzie w tym tygodniu. Chociaż i tak tego nikt nie czyta :<

wtorek, 31 stycznia 2012

Chapter 3.

       Nadszedł dzień przeprowadzki. Wstałam rano, ogarnęłam się, sprawdziłam czy wszystko wzięłam i zniosłam walizki na dół. Zjedliśmy szybko śniadanie, bo nie chcieliśmy się spóźnić na pociąg. Wybraliśmy podróż tym środkiem transportu, ponieważ było wygodniej. Nasze rzeczy dojadą prawie równo z nami, ponieważ wynajęliśmy firmę oferującą usługi przy przeprowadzkach. Tak było łatwiej. Odjazd był dopiero o 12, więc przeszliśmy się na dworzec. Z naszej dzielnicy, Ocean Village*, do dworca było 30 minut pieszo. Przeszliśmy Oxford Street**, mijając wszystkie nasze ulubione restauracje, następnie Bernard Street, Castle Way, no i Portland Terrace. Portland Terrace to taka jakby ulica handlowa, znajdują się tam sklepy, wielkie centrum handlowe West Quay, Starbucks.. Eh, wspomnienia. No trudno, nie czas płakać, teraz liczy się tylko nowe życie. W Londynie. Przeszliśmy się całą Portland Terrace i szliśmy Western Esplanade. Doszliśmy do dworca. Było mi smutno, że opuszczamy miasto, no ale.. Jak już mówiłam liczy się tylko nowe życie. Do odjazdu pociągu mieliśmy jeszcze jakieś 10 minut, więc zdążyliśmy kupić bilety i kawę z automatu. Nie była taka pyszna, jak ta w Starbucksie, ale zawsze to jakaś. Odbiję to sobie w Londynie :) W końcu nadjechał pociąg. Wsiedliśmy do niego i zajęliśmy miejsca. Wyjęłam swojego iPhone i włączyłam iPoda. Włożyłam słuchawki do uszu. Popłynęła z nich piosenka The Fray - Look After You. [posłuchaj tu]. Podróż miała zająć nam około dwie i pół godziny, więc było przed nami jeszcze dużo drogi. Dobrze że zaktualizowałam sobie swoją playlistę.. Czas płynął bardzo wolno, więc w końcu zasnęłam.
Obudziłam się przed samym Londynem. Za 10 minut mieliśmy dojechać na dworzec Victoria Station. Gdy w końcu zobaczyłam peron dworca ucieszyłam się i ruszyłam do drzwi. Wysiada na nim zwykle mnóstwo ludzi, więc trzeba wyjść przed innymi, jeśli chce się wyjść z dworca szybko. Wiem, bo parę razy już byłam w Londynie. Wyszliśmy z pociągu i udaliśmy się do wyjścia z dworca. Poszliśmy na postój taksówek. Po drodze minęliśmy Starbucksa, do którego oczywiście ja i Coll udałyśmy się po nasze ulubione Caramel Macchiato. Sprawa oczywista, nie mogło obyć się bez tego. Nie będę przecież cały dzień siedziała na kawie z automatu na dworcu, co to to nie. W każdym bądź razie wsiedliśmy do taksówki. Dojechaliśmy do naszego mieszkania na Mayfair. Nowego mieszkania. Podobało mi się nasze nowe mieszkanie. Było urządzone bardzo nowocześnie i kolorowo. Miało 3 sypialnie, 3 pokoje 'gościnne' ( po angielski nazywa się to reception room -dop.aut.) i 4 łazienki, czyli było całkiem sporawe. Mój pokój był całkiem fajny. ( tak wyglądał ) Wiedziałam, że niedługo i tak przerobię go po swojemu. Dobrze, że szafa była duża.. Pomieści wszystkie szpargały, które ze sobą zabrałam :D . Usiadłam na łóżku. Było bardzo miękkie - lubię takie. Po chwili do mojego pokoju wbiegła uhahana Coll.
- No i co, siostrzyczko? Podoba Ci się Twój pokój?
- Hm, może być. A Tobie? - Spytałam.
- Twój? Świetny! Ale mój lepszy :D
- Ta jasne. - powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
- Chodź, pokażę Ci! - Wybiegła z pokoju, ciągnąc mnie za sobą.
Jej pokój był bardzo ładny ( wyglądał tak ). Był dużo większy od mojego, ale ja nie za bardzo przepadam za dużymi wnętrzami, więc mój mi odpowiadał.
- Hm, ładny. - Powiedziałam i usiadłam na jej łóżku. Przyglądałam się jej pokojowi dokładnie. Jasny i wesoły - dokładnie taki jak ona. Totalne przeciwieństwo mnie. Byłam raczej cicha i skryta, bałam się wyrazić swoje zdanie. I taki też był mój pokój - spokojny, ułożony. Innymi słowy - wszystko było takie, jakie powinno być. I bardzo nam to pasowało.

--------------------------------

SKOŃCZYŁAM, TADAM. Jakiś długi ;ooo
whatever, piszę go od niedzieli... ;o
no i nie mam czasu, następny jutro.
PS. quiz! z jakiego miasta przeprowadza się Paige? :D Hm... kto wygra dostanie... dedykację do rozdziału xd

A. <3

*oryginalna ulica, nie chodzi jednak o tą w Londynie :D

piątek, 20 stycznia 2012

Chapter 2.

   Następne dni spędziłam na obwieszczaniu moim znajomym wieści o mojej przeprowadzce. Trochę narzekali, ale w końcu chyba zrozumieli, że to moja decyzja i dali sobie spokój. Oczywiście nie poszłoby tak łatwo, gdybym nie obiecała im, że będę do nich pisać e-maile i przyjeżdżać. Jak już wcześniej wspominałam, nie miałam zbyt wielu znajomych, więc szybko mi poszło. Dni, które pozostały do naszego wyjazdu spędzałam więc na pakowaniu i ostatnich zakupach. Pewnego razu, kiedy wróciłam do domu, nikogo nie było. Trochę mnie to zdziwiło, tak mało czasu nam zostało, a moja kochana rodzinka postanowiła gdzieś zniknąć. No nic, trudno. Przynajmniej mogę sobie bezkarnie poleniuchować. Postanowiłam pooglądać telewizję. Włączyłam MTV Hits, czyli jeden z moich ulubionych kanałów. Leciała akurat jakaś lista przebojów, więc zrobiłam sobie popcorn i zasiadłam przed telewizorem. Oglądałam kolejne teledyski, aż usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Już nawet nie można pooglądać telewizji przez parę minut i zjeść w spokoju popcornu bo od razu ktoś zakłóca mój wewnętrzny spokój! - Powiedziałam sama do siebie, co trochę mnie zaniepokoiło, bo nigdy tego nie robiłam. Chyba powinnam się udać do lekarza.. Otworzyłam drzwi i kogo zobaczyłam? Moją kochaną siostrzyczkę, Colette, wracającą z wycieczki szkolnej! Stęskniłam się za nią, chociaż nie było jej tylko tydzień.
- Wróciłaś! - Krzyknęłam i rzuciłam jej się na szyję.- Opowiadaj, jak było?
- Dobrze, ale cieszę się że już jestem w domu. - Odpowiedziała Colette z uśmiechem na ustach. Kiedy usłyszałam słowo 'dom' zaczęłam się zastanawiać, czy ona wie o naszej przeprowadzce.
- Coll, nie wiem, czy powinnam, ale tak się zastanawiam.. Czy Ty wiesz, że my się przeprowadzamy?
- Jasne, że wiem. A co Ty myślałaś? Pamiętaj, ja zawsze wszystko wiem ( xD ).
Aha, czyli ja jak zwykle dowiedziałam się ostatnia? SUPER. Pogadam sobie z rodzicami jak wrócą, nie ujdzie im to na sucho! No ale jak na razie pomogłam wnieść Coll walizki na górę i razem zasiadłyśmy przed TV z michą popcornu. Oglądałyśmy kolejne teledyski i dyskutowałyśmy na ich temat. W pewnym momencie zaczęła się piosenka, której nigdy wcześniej nie słyszałam. Nazywała się What Makes You Beautiful, wykonywał ją zespół złożony z pięciu chłopców, One Direction. Spodobali mi się od razu, byli w moim typie.  Zauważyłam, że mojej siostrze też, więc spytałam, który podoba jej się najbardziej.
- Hmm, wszyscy mi się podobają! Ale najbardziej chyba ten w loczkach. - Uśmiechnęła się szeroko.
- Tak, za parę dni zaczniesz gadać, że jest twoim przyszłym mężem. - Wiedziałam, że tak będzie. Był w jej typie. - Ale to i tak tylko zespół, nigdy ich nawet nie spotkamy!
- Jasne jasne! Ja Ci mówię, on będzie moim przyszłym mężem. A ten w koszuli w bluzce w paski będzie twoim! - Moja siostrzyczka mnie rozgryzła. Podobał mi się, faktycznie tak było. Ale byłam realistką, nie wierzyłam w to, co ona mówi. Nawet nie zauważyłyśmy, kiedy piosenka się skończyła. Zjadłyśmy popcorn do końca i poszłyśmy na górę, do mojego pokoju. Colette wzięła laptopa i zaczęła czytać o tym zespole. Okazało się, że są z UK, tak jak my. Zajęli trzecie miejsce w ' X-Factor'. Hm, to znaczy, że są nieźli. Ten, który podobał jej się najbardziej, to Harry, a 'mój przyszły mąż' miał na imię Louis. Był słodki. Można by go schrupać, jak marchewkę! Surfowałyśmy sobie po necie dobre kilka godzin, kiedy w końcu przyszli rodzice. Na obiad, a raczej kolację było spaghetti, pycha! Zapomniałam o tej całej aferze z przeprowadzką, więc po kolacji wzięłam prysznic i walnęłam się na łóżko. Byłam tak zmęczona, że od razu zasnęłam.

---------------------------------------------------

JEST. Colette = Agata :D Nie mam czasu, więc powiem, że się namęczyłam :D

A. ( Harry )

JUTRO TWITCAM.

czwartek, 12 stycznia 2012

Chapter 1.

  Obudziłam się pewnego sobotniego ranka. Hm, dzień jak dzień, nie zapowiadało się nic szczególnego. Wygramoliłam się z łóżka, umyłam się, ubrałam, zrobiłam sobie lekki makijaż po czym zeszłam na dół, do kuchni, gdzie jak co tydzień czekali na mnie rodzice ze śniadaniem. Dzisiaj były to moje ulubione naleśniki typu pancakes z bitą śmietaną i sosem jagodowym. Na ich widok aż mi ślinka pociekła xD. Usiadłam przy stole i zaczęłam z apetytem konsumować. Po chwili zauważyłam, że moi rodzice potajemnie sobie coś przekazują.
- Ej, co się dzieje? I nie mówcie mi, że nic, bo sama widzę! - Powiedziałam nadal ich obserwując. 
- Paige, musimy Ci coś powiedzieć.. - odparła mama.
- Co, będę mieć rodzeństwo? Super, nareszcie!
- Nie, to coś, co zmieni całe nasze życie.
Oookej? Zaczęłam się poważnie zastanawiać o co im chodzi. No bo na pewno nie o mnie. Przecież byłam taka idealna w ich oczach - dobrze się uczyłam, nie piłam, nie paliłam, nie ćpałam. Nie zdążyłam nawet spytać o co tak na prawdę chodzi, gdy tata powiedział coś, o czym nawet nie przypuszczałam.
- Przeprowadzamy się do Londynu.
- CO?! - Wyplułam kawałek naleśnika, który właśnie przeżuwałam. - Jak to? Dlaczego?
- Tata dostał nową pracę, o wiele lepszą od tej, którą ma tutaj.
- A co ze mną? Ze szkołą? No i.. ze wszystkim?
- Zobaczysz, tam będzie nam się żyło o wiele, wiele lepiej. - Powiedziała mama z uśmiechem na ustach. I ona była szczęśliwa? No nie wierzę. Wybiegłam z kuchni do swojego pokoju. 
- Paige, zaczekaj! - Usłyszałam głos taty z oddali. Ta, jasne. Trzasnęłam drzwiami. Położyłam się na łóżku. Wzięłam z biurka laptopa i weszłam na facebooka, ale za nic nie mogłam się skupić. Odłożyłam więc laptopa i sięgnęłam po gitarę. Gra na niej zawsze mnie uspakajała. Nowe życie? Przecież mieszkam tu już 16 lat, a teraz mam zacząć nowe życie? O nie, nigdy w życiu. Grając, myślałam o tym wszystkim. Po dłuższej chwili doszłam do wniosku, że tak na serio to nie mam nic do stracenia. Przyjaciół i tak nie mam, raczej grupkę znajomych i to małą, bo reszta szkoły uważała mnie za dziwaczkę. Może to nie taki zły pomysł? Tam miałabym czystą kartę. Hmm, kuszące. Odłożyłam gitarę na miejsce i zeszłam na dół. Zastałam rodziców w salonie, oglądających TV. Usiadłam na fotelu i obwieściłam im:
- No dobrze, zgadzam się. - Mama odetchnęła, a tata wyglądał na szczęśliwego. - W sumie, jeśli ma się nam żyć lepiej i mamy mieć więcej kasy, to znaczy, że zacznę spełniać marzenia, Tak?
- No jasne! Tak się cieszymy, że się zgadzasz!
Oczywiście nadal nie byłam stuprocentowo przekonana, no ale.. Może mi to wyjdzie na lepsze?




-------------------------------


TADAM! Napisałam :) Wiem, Paige szybko zmieniła zdanie, ale kobieta zmienną jest :D Hehe :D 


A rozdział dzisiaj, bo nasz kochany ZAYN ma urodzinkii * __ *
A więc Zaynie Maliku, życzę Ci, żebyś był zawsze taki nieziemsko przystojny, krzyczał na całe gardełko VAS HAPPENIN, żebyś nigdy lustra nie zgubił, no i pamiętaj, że zawsze będziesz FOREVER YOUNG. Kochamy Cię Zaynie Jawaddzie Maliku <3



Rozdział dla wszystkich, którzy mnie piłowali o niego. Domyślcie się sami. Kocham Was. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.


Zachęcam do dodawania się do obserwujących i komentowania :)


A. (Harry) <3


PS: Nie wiedziałam że wyszedł taki krótki, miał 3 strony pisane ręcznie.. xddd Następny będzie dłuższy! Poza tym połowa tego rozdziału była pisana teraz xdd whatever!

wtorek, 3 stycznia 2012

Prolog.

Prolog dodam po 1 rozdziale, bo muszę go zmienić raz jeszcze. Za chwilkę rozdział.

Przepraszam :<

Heroes.


1. Paige Summer Conway ( 16 l.)


2. Colette Conway ( 17 l.)


3. Faith Kinney ( 16 l.)


4. Harry Styles ( 17 l.)


5. Louis Tomlinson ( 18 l.)


6. Liam Payne ( 18 l.)


7. Niall Horan ( 18 l.)


8. Zayn Malik ( 18 l.)


To są bohaterowie, którzy będą się stale pojawiać w opowiadaniu, będą oczywiście też inni, ale nie będę ich tu wypisywać. Pod każdym rozdziałem, w którym pojawi się ktoś nowy, będzie jego imię, nazwisko, wiek i zdjęcie.
Odmłodziłam trochę chłopców.. :) Mam nadzieję, że nie weźmiecie mi tego za złe :) Nie pisałam opisów, bo nie bardzo mam czas, ale z czasem każdy wyrobi sobie swoje zdanie na temat każdego :P


Prologu już chyba nie napiszę, dodam jutro na infromatyce albo na kółku.
Dobranoc. ;*
A.

PS. : Jeśli chcecie być powiadamiani o nn, piszcie swój nick na tt, gg, czy adres bloga. :)

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Hello!

Cześć : )
Witam was na moim pierwszym blogu z opowiadaniem :) Na razie notka 'zapoznawcza' bo nie mam czasu, ale jutro postaram się dodać bohaterów i prolog, a w środę pierwszy rozdział.
No, to dobranoc.
A.