czwartek, 12 stycznia 2012

Chapter 1.

  Obudziłam się pewnego sobotniego ranka. Hm, dzień jak dzień, nie zapowiadało się nic szczególnego. Wygramoliłam się z łóżka, umyłam się, ubrałam, zrobiłam sobie lekki makijaż po czym zeszłam na dół, do kuchni, gdzie jak co tydzień czekali na mnie rodzice ze śniadaniem. Dzisiaj były to moje ulubione naleśniki typu pancakes z bitą śmietaną i sosem jagodowym. Na ich widok aż mi ślinka pociekła xD. Usiadłam przy stole i zaczęłam z apetytem konsumować. Po chwili zauważyłam, że moi rodzice potajemnie sobie coś przekazują.
- Ej, co się dzieje? I nie mówcie mi, że nic, bo sama widzę! - Powiedziałam nadal ich obserwując. 
- Paige, musimy Ci coś powiedzieć.. - odparła mama.
- Co, będę mieć rodzeństwo? Super, nareszcie!
- Nie, to coś, co zmieni całe nasze życie.
Oookej? Zaczęłam się poważnie zastanawiać o co im chodzi. No bo na pewno nie o mnie. Przecież byłam taka idealna w ich oczach - dobrze się uczyłam, nie piłam, nie paliłam, nie ćpałam. Nie zdążyłam nawet spytać o co tak na prawdę chodzi, gdy tata powiedział coś, o czym nawet nie przypuszczałam.
- Przeprowadzamy się do Londynu.
- CO?! - Wyplułam kawałek naleśnika, który właśnie przeżuwałam. - Jak to? Dlaczego?
- Tata dostał nową pracę, o wiele lepszą od tej, którą ma tutaj.
- A co ze mną? Ze szkołą? No i.. ze wszystkim?
- Zobaczysz, tam będzie nam się żyło o wiele, wiele lepiej. - Powiedziała mama z uśmiechem na ustach. I ona była szczęśliwa? No nie wierzę. Wybiegłam z kuchni do swojego pokoju. 
- Paige, zaczekaj! - Usłyszałam głos taty z oddali. Ta, jasne. Trzasnęłam drzwiami. Położyłam się na łóżku. Wzięłam z biurka laptopa i weszłam na facebooka, ale za nic nie mogłam się skupić. Odłożyłam więc laptopa i sięgnęłam po gitarę. Gra na niej zawsze mnie uspakajała. Nowe życie? Przecież mieszkam tu już 16 lat, a teraz mam zacząć nowe życie? O nie, nigdy w życiu. Grając, myślałam o tym wszystkim. Po dłuższej chwili doszłam do wniosku, że tak na serio to nie mam nic do stracenia. Przyjaciół i tak nie mam, raczej grupkę znajomych i to małą, bo reszta szkoły uważała mnie za dziwaczkę. Może to nie taki zły pomysł? Tam miałabym czystą kartę. Hmm, kuszące. Odłożyłam gitarę na miejsce i zeszłam na dół. Zastałam rodziców w salonie, oglądających TV. Usiadłam na fotelu i obwieściłam im:
- No dobrze, zgadzam się. - Mama odetchnęła, a tata wyglądał na szczęśliwego. - W sumie, jeśli ma się nam żyć lepiej i mamy mieć więcej kasy, to znaczy, że zacznę spełniać marzenia, Tak?
- No jasne! Tak się cieszymy, że się zgadzasz!
Oczywiście nadal nie byłam stuprocentowo przekonana, no ale.. Może mi to wyjdzie na lepsze?




-------------------------------


TADAM! Napisałam :) Wiem, Paige szybko zmieniła zdanie, ale kobieta zmienną jest :D Hehe :D 


A rozdział dzisiaj, bo nasz kochany ZAYN ma urodzinkii * __ *
A więc Zaynie Maliku, życzę Ci, żebyś był zawsze taki nieziemsko przystojny, krzyczał na całe gardełko VAS HAPPENIN, żebyś nigdy lustra nie zgubił, no i pamiętaj, że zawsze będziesz FOREVER YOUNG. Kochamy Cię Zaynie Jawaddzie Maliku <3



Rozdział dla wszystkich, którzy mnie piłowali o niego. Domyślcie się sami. Kocham Was. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.


Zachęcam do dodawania się do obserwujących i komentowania :)


A. (Harry) <3


PS: Nie wiedziałam że wyszedł taki krótki, miał 3 strony pisane ręcznie.. xddd Następny będzie dłuższy! Poza tym połowa tego rozdziału była pisana teraz xdd whatever!

2 komentarze:

  1. Jestem pierwsza? Cóż za zaszczyt :D
    Strasznie się cieszę, że w końcu dodałaś rozdzialik, bo warto było poczekać ;) Jestem przekonana, że dalej historia będzie się ciekawie rozwijać i każda kolejna część będzie lepsza od poprzedniej. Czekam więc z niecierpliwością! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. dobre opowiadanie ;) czekam na dalsze ;)

    OdpowiedzUsuń