Nadszedł dzień przeprowadzki. Wstałam rano, ogarnęłam się, sprawdziłam czy wszystko wzięłam i zniosłam walizki na dół. Zjedliśmy szybko śniadanie, bo nie chcieliśmy się spóźnić na pociąg. Wybraliśmy podróż tym środkiem transportu, ponieważ było wygodniej. Nasze rzeczy dojadą prawie równo z nami, ponieważ wynajęliśmy firmę oferującą usługi przy przeprowadzkach. Tak było łatwiej. Odjazd był dopiero o 12, więc przeszliśmy się na dworzec. Z naszej dzielnicy, Ocean Village*, do dworca było 30 minut pieszo. Przeszliśmy Oxford Street**, mijając wszystkie nasze ulubione restauracje, następnie Bernard Street, Castle Way, no i Portland Terrace. Portland Terrace to taka jakby ulica handlowa, znajdują się tam sklepy, wielkie centrum handlowe West Quay, Starbucks.. Eh, wspomnienia. No trudno, nie czas płakać, teraz liczy się tylko nowe życie. W Londynie. Przeszliśmy się całą Portland Terrace i szliśmy Western Esplanade. Doszliśmy do dworca. Było mi smutno, że opuszczamy miasto, no ale.. Jak już mówiłam liczy się tylko nowe życie. Do odjazdu pociągu mieliśmy jeszcze jakieś 10 minut, więc zdążyliśmy kupić bilety i kawę z automatu. Nie była taka pyszna, jak ta w Starbucksie, ale zawsze to jakaś. Odbiję to sobie w Londynie :) W końcu nadjechał pociąg. Wsiedliśmy do niego i zajęliśmy miejsca. Wyjęłam swojego iPhone i włączyłam iPoda. Włożyłam słuchawki do uszu. Popłynęła z nich piosenka The Fray - Look After You. [posłuchaj tu]. Podróż miała zająć nam około dwie i pół godziny, więc było przed nami jeszcze dużo drogi. Dobrze że zaktualizowałam sobie swoją playlistę.. Czas płynął bardzo wolno, więc w końcu zasnęłam.
Obudziłam się przed samym Londynem. Za 10 minut mieliśmy dojechać na dworzec Victoria Station. Gdy w końcu zobaczyłam peron dworca ucieszyłam się i ruszyłam do drzwi. Wysiada na nim zwykle mnóstwo ludzi, więc trzeba wyjść przed innymi, jeśli chce się wyjść z dworca szybko. Wiem, bo parę razy już byłam w Londynie. Wyszliśmy z pociągu i udaliśmy się do wyjścia z dworca. Poszliśmy na postój taksówek. Po drodze minęliśmy Starbucksa, do którego oczywiście ja i Coll udałyśmy się po nasze ulubione Caramel Macchiato. Sprawa oczywista, nie mogło obyć się bez tego. Nie będę przecież cały dzień siedziała na kawie z automatu na dworcu, co to to nie. W każdym bądź razie wsiedliśmy do taksówki. Dojechaliśmy do naszego mieszkania na Mayfair. Nowego mieszkania. Podobało mi się nasze nowe mieszkanie. Było urządzone bardzo nowocześnie i kolorowo. Miało 3 sypialnie, 3 pokoje 'gościnne' ( po angielski nazywa się to reception room -dop.aut.) i 4 łazienki, czyli było całkiem sporawe. Mój pokój był całkiem fajny. ( tak wyglądał ) Wiedziałam, że niedługo i tak przerobię go po swojemu. Dobrze, że szafa była duża.. Pomieści wszystkie szpargały, które ze sobą zabrałam :D . Usiadłam na łóżku. Było bardzo miękkie - lubię takie. Po chwili do mojego pokoju wbiegła uhahana Coll.
- No i co, siostrzyczko? Podoba Ci się Twój pokój?
- Hm, może być. A Tobie? - Spytałam.
- Twój? Świetny! Ale mój lepszy :D
- Ta jasne. - powiedziałam i wzruszyłam ramionami.
- Chodź, pokażę Ci! - Wybiegła z pokoju, ciągnąc mnie za sobą.
Jej pokój był bardzo ładny ( wyglądał tak ). Był dużo większy od mojego, ale ja nie za bardzo przepadam za dużymi wnętrzami, więc mój mi odpowiadał.
- Hm, ładny. - Powiedziałam i usiadłam na jej łóżku. Przyglądałam się jej pokojowi dokładnie. Jasny i wesoły - dokładnie taki jak ona. Totalne przeciwieństwo mnie. Byłam raczej cicha i skryta, bałam się wyrazić swoje zdanie. I taki też był mój pokój - spokojny, ułożony. Innymi słowy - wszystko było takie, jakie powinno być. I bardzo nam to pasowało.
--------------------------------
SKOŃCZYŁAM, TADAM. Jakiś długi ;ooo
whatever, piszę go od niedzieli... ;o
no i nie mam czasu, następny jutro.
PS. quiz! z jakiego miasta przeprowadza się Paige? :D Hm... kto wygra dostanie... dedykację do rozdziału xd
A. <3
*oryginalna ulica, nie chodzi jednak o tą w Londynie :D
wtorek, 31 stycznia 2012
piątek, 20 stycznia 2012
Chapter 2.
Następne dni spędziłam na obwieszczaniu moim znajomym wieści o mojej przeprowadzce. Trochę narzekali, ale w końcu chyba zrozumieli, że to moja decyzja i dali sobie spokój. Oczywiście nie poszłoby tak łatwo, gdybym nie obiecała im, że będę do nich pisać e-maile i przyjeżdżać. Jak już wcześniej wspominałam, nie miałam zbyt wielu znajomych, więc szybko mi poszło. Dni, które pozostały do naszego wyjazdu spędzałam więc na pakowaniu i ostatnich zakupach. Pewnego razu, kiedy wróciłam do domu, nikogo nie było. Trochę mnie to zdziwiło, tak mało czasu nam zostało, a moja kochana rodzinka postanowiła gdzieś zniknąć. No nic, trudno. Przynajmniej mogę sobie bezkarnie poleniuchować. Postanowiłam pooglądać telewizję. Włączyłam MTV Hits, czyli jeden z moich ulubionych kanałów. Leciała akurat jakaś lista przebojów, więc zrobiłam sobie popcorn i zasiadłam przed telewizorem. Oglądałam kolejne teledyski, aż usłyszałam dzwonek do drzwi.
- Już nawet nie można pooglądać telewizji przez parę minut i zjeść w spokoju popcornu bo od razu ktoś zakłóca mój wewnętrzny spokój! - Powiedziałam sama do siebie, co trochę mnie zaniepokoiło, bo nigdy tego nie robiłam. Chyba powinnam się udać do lekarza.. Otworzyłam drzwi i kogo zobaczyłam? Moją kochaną siostrzyczkę, Colette, wracającą z wycieczki szkolnej! Stęskniłam się za nią, chociaż nie było jej tylko tydzień.
- Wróciłaś! - Krzyknęłam i rzuciłam jej się na szyję.- Opowiadaj, jak było?
- Dobrze, ale cieszę się że już jestem w domu. - Odpowiedziała Colette z uśmiechem na ustach. Kiedy usłyszałam słowo 'dom' zaczęłam się zastanawiać, czy ona wie o naszej przeprowadzce.
- Coll, nie wiem, czy powinnam, ale tak się zastanawiam.. Czy Ty wiesz, że my się przeprowadzamy?
- Jasne, że wiem. A co Ty myślałaś? Pamiętaj, ja zawsze wszystko wiem ( xD ).
Aha, czyli ja jak zwykle dowiedziałam się ostatnia? SUPER. Pogadam sobie z rodzicami jak wrócą, nie ujdzie im to na sucho! No ale jak na razie pomogłam wnieść Coll walizki na górę i razem zasiadłyśmy przed TV z michą popcornu. Oglądałyśmy kolejne teledyski i dyskutowałyśmy na ich temat. W pewnym momencie zaczęła się piosenka, której nigdy wcześniej nie słyszałam. Nazywała się What Makes You Beautiful, wykonywał ją zespół złożony z pięciu chłopców, One Direction. Spodobali mi się od razu, byli w moim typie. Zauważyłam, że mojej siostrze też, więc spytałam, który podoba jej się najbardziej.
- Hmm, wszyscy mi się podobają! Ale najbardziej chyba ten w loczkach. - Uśmiechnęła się szeroko.
- Tak, za parę dni zaczniesz gadać, że jest twoim przyszłym mężem. - Wiedziałam, że tak będzie. Był w jej typie. - Ale to i tak tylko zespół, nigdy ich nawet nie spotkamy!
- Jasne jasne! Ja Ci mówię, on będzie moim przyszłym mężem. A ten w koszuli w bluzce w paski będzie twoim! - Moja siostrzyczka mnie rozgryzła. Podobał mi się, faktycznie tak było. Ale byłam realistką, nie wierzyłam w to, co ona mówi. Nawet nie zauważyłyśmy, kiedy piosenka się skończyła. Zjadłyśmy popcorn do końca i poszłyśmy na górę, do mojego pokoju. Colette wzięła laptopa i zaczęła czytać o tym zespole. Okazało się, że są z UK, tak jak my. Zajęli trzecie miejsce w ' X-Factor'. Hm, to znaczy, że są nieźli. Ten, który podobał jej się najbardziej, to Harry, a 'mój przyszły mąż' miał na imię Louis. Był słodki. Można by go schrupać, jak marchewkę! Surfowałyśmy sobie po necie dobre kilka godzin, kiedy w końcu przyszli rodzice. Na obiad, a raczej kolację było spaghetti, pycha! Zapomniałam o tej całej aferze z przeprowadzką, więc po kolacji wzięłam prysznic i walnęłam się na łóżko. Byłam tak zmęczona, że od razu zasnęłam.
---------------------------------------------------
JEST. Colette = Agata :D Nie mam czasu, więc powiem, że się namęczyłam :D
A. ( Harry )
JUTRO TWITCAM.
- Już nawet nie można pooglądać telewizji przez parę minut i zjeść w spokoju popcornu bo od razu ktoś zakłóca mój wewnętrzny spokój! - Powiedziałam sama do siebie, co trochę mnie zaniepokoiło, bo nigdy tego nie robiłam. Chyba powinnam się udać do lekarza.. Otworzyłam drzwi i kogo zobaczyłam? Moją kochaną siostrzyczkę, Colette, wracającą z wycieczki szkolnej! Stęskniłam się za nią, chociaż nie było jej tylko tydzień.
- Wróciłaś! - Krzyknęłam i rzuciłam jej się na szyję.- Opowiadaj, jak było?
- Dobrze, ale cieszę się że już jestem w domu. - Odpowiedziała Colette z uśmiechem na ustach. Kiedy usłyszałam słowo 'dom' zaczęłam się zastanawiać, czy ona wie o naszej przeprowadzce.
- Coll, nie wiem, czy powinnam, ale tak się zastanawiam.. Czy Ty wiesz, że my się przeprowadzamy?
- Jasne, że wiem. A co Ty myślałaś? Pamiętaj, ja zawsze wszystko wiem ( xD ).
Aha, czyli ja jak zwykle dowiedziałam się ostatnia? SUPER. Pogadam sobie z rodzicami jak wrócą, nie ujdzie im to na sucho! No ale jak na razie pomogłam wnieść Coll walizki na górę i razem zasiadłyśmy przed TV z michą popcornu. Oglądałyśmy kolejne teledyski i dyskutowałyśmy na ich temat. W pewnym momencie zaczęła się piosenka, której nigdy wcześniej nie słyszałam. Nazywała się What Makes You Beautiful, wykonywał ją zespół złożony z pięciu chłopców, One Direction. Spodobali mi się od razu, byli w moim typie. Zauważyłam, że mojej siostrze też, więc spytałam, który podoba jej się najbardziej.
- Hmm, wszyscy mi się podobają! Ale najbardziej chyba ten w loczkach. - Uśmiechnęła się szeroko.
- Tak, za parę dni zaczniesz gadać, że jest twoim przyszłym mężem. - Wiedziałam, że tak będzie. Był w jej typie. - Ale to i tak tylko zespół, nigdy ich nawet nie spotkamy!
- Jasne jasne! Ja Ci mówię, on będzie moim przyszłym mężem. A ten w koszuli w bluzce w paski będzie twoim! - Moja siostrzyczka mnie rozgryzła. Podobał mi się, faktycznie tak było. Ale byłam realistką, nie wierzyłam w to, co ona mówi. Nawet nie zauważyłyśmy, kiedy piosenka się skończyła. Zjadłyśmy popcorn do końca i poszłyśmy na górę, do mojego pokoju. Colette wzięła laptopa i zaczęła czytać o tym zespole. Okazało się, że są z UK, tak jak my. Zajęli trzecie miejsce w ' X-Factor'. Hm, to znaczy, że są nieźli. Ten, który podobał jej się najbardziej, to Harry, a 'mój przyszły mąż' miał na imię Louis. Był słodki. Można by go schrupać, jak marchewkę! Surfowałyśmy sobie po necie dobre kilka godzin, kiedy w końcu przyszli rodzice. Na obiad, a raczej kolację było spaghetti, pycha! Zapomniałam o tej całej aferze z przeprowadzką, więc po kolacji wzięłam prysznic i walnęłam się na łóżko. Byłam tak zmęczona, że od razu zasnęłam.
---------------------------------------------------
JEST. Colette = Agata :D Nie mam czasu, więc powiem, że się namęczyłam :D
A. ( Harry )
JUTRO TWITCAM.
czwartek, 12 stycznia 2012
Chapter 1.
Obudziłam się pewnego sobotniego ranka. Hm, dzień jak dzień, nie zapowiadało się nic szczególnego. Wygramoliłam się z łóżka, umyłam się, ubrałam, zrobiłam sobie lekki makijaż po czym zeszłam na dół, do kuchni, gdzie jak co tydzień czekali na mnie rodzice ze śniadaniem. Dzisiaj były to moje ulubione naleśniki typu pancakes z bitą śmietaną i sosem jagodowym. Na ich widok aż mi ślinka pociekła xD. Usiadłam przy stole i zaczęłam z apetytem konsumować. Po chwili zauważyłam, że moi rodzice potajemnie sobie coś przekazują.
- Ej, co się dzieje? I nie mówcie mi, że nic, bo sama widzę! - Powiedziałam nadal ich obserwując.
- Paige, musimy Ci coś powiedzieć.. - odparła mama.
- Co, będę mieć rodzeństwo? Super, nareszcie!
- Nie, to coś, co zmieni całe nasze życie.
Oookej? Zaczęłam się poważnie zastanawiać o co im chodzi. No bo na pewno nie o mnie. Przecież byłam taka idealna w ich oczach - dobrze się uczyłam, nie piłam, nie paliłam, nie ćpałam. Nie zdążyłam nawet spytać o co tak na prawdę chodzi, gdy tata powiedział coś, o czym nawet nie przypuszczałam.
- Przeprowadzamy się do Londynu.
- CO?! - Wyplułam kawałek naleśnika, który właśnie przeżuwałam. - Jak to? Dlaczego?
- Tata dostał nową pracę, o wiele lepszą od tej, którą ma tutaj.
- A co ze mną? Ze szkołą? No i.. ze wszystkim?
- Zobaczysz, tam będzie nam się żyło o wiele, wiele lepiej. - Powiedziała mama z uśmiechem na ustach. I ona była szczęśliwa? No nie wierzę. Wybiegłam z kuchni do swojego pokoju.
- Paige, zaczekaj! - Usłyszałam głos taty z oddali. Ta, jasne. Trzasnęłam drzwiami. Położyłam się na łóżku. Wzięłam z biurka laptopa i weszłam na facebooka, ale za nic nie mogłam się skupić. Odłożyłam więc laptopa i sięgnęłam po gitarę. Gra na niej zawsze mnie uspakajała. Nowe życie? Przecież mieszkam tu już 16 lat, a teraz mam zacząć nowe życie? O nie, nigdy w życiu. Grając, myślałam o tym wszystkim. Po dłuższej chwili doszłam do wniosku, że tak na serio to nie mam nic do stracenia. Przyjaciół i tak nie mam, raczej grupkę znajomych i to małą, bo reszta szkoły uważała mnie za dziwaczkę. Może to nie taki zły pomysł? Tam miałabym czystą kartę. Hmm, kuszące. Odłożyłam gitarę na miejsce i zeszłam na dół. Zastałam rodziców w salonie, oglądających TV. Usiadłam na fotelu i obwieściłam im:
- No dobrze, zgadzam się. - Mama odetchnęła, a tata wyglądał na szczęśliwego. - W sumie, jeśli ma się nam żyć lepiej i mamy mieć więcej kasy, to znaczy, że zacznę spełniać marzenia, Tak?
- No jasne! Tak się cieszymy, że się zgadzasz!
Oczywiście nadal nie byłam stuprocentowo przekonana, no ale.. Może mi to wyjdzie na lepsze?
-------------------------------
TADAM! Napisałam :) Wiem, Paige szybko zmieniła zdanie, ale kobieta zmienną jest :D Hehe :D
A rozdział dzisiaj, bo nasz kochany ZAYN ma urodzinkii * __ *
A więc Zaynie Maliku, życzę Ci, żebyś był zawsze taki nieziemsko przystojny, krzyczał na całe gardełko VAS HAPPENIN, żebyś nigdy lustra nie zgubił, no i pamiętaj, że zawsze będziesz FOREVER YOUNG. Kochamy Cię Zaynie Jawaddzie Maliku <3
Rozdział dla wszystkich, którzy mnie piłowali o niego. Domyślcie się sami. Kocham Was. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Zachęcam do dodawania się do obserwujących i komentowania :)
A. (Harry) <3
PS: Nie wiedziałam że wyszedł taki krótki, miał 3 strony pisane ręcznie.. xddd Następny będzie dłuższy! Poza tym połowa tego rozdziału była pisana teraz xdd whatever!
- Ej, co się dzieje? I nie mówcie mi, że nic, bo sama widzę! - Powiedziałam nadal ich obserwując.
- Paige, musimy Ci coś powiedzieć.. - odparła mama.
- Co, będę mieć rodzeństwo? Super, nareszcie!
- Nie, to coś, co zmieni całe nasze życie.
Oookej? Zaczęłam się poważnie zastanawiać o co im chodzi. No bo na pewno nie o mnie. Przecież byłam taka idealna w ich oczach - dobrze się uczyłam, nie piłam, nie paliłam, nie ćpałam. Nie zdążyłam nawet spytać o co tak na prawdę chodzi, gdy tata powiedział coś, o czym nawet nie przypuszczałam.
- Przeprowadzamy się do Londynu.
- CO?! - Wyplułam kawałek naleśnika, który właśnie przeżuwałam. - Jak to? Dlaczego?
- Tata dostał nową pracę, o wiele lepszą od tej, którą ma tutaj.
- A co ze mną? Ze szkołą? No i.. ze wszystkim?
- Zobaczysz, tam będzie nam się żyło o wiele, wiele lepiej. - Powiedziała mama z uśmiechem na ustach. I ona była szczęśliwa? No nie wierzę. Wybiegłam z kuchni do swojego pokoju.
- Paige, zaczekaj! - Usłyszałam głos taty z oddali. Ta, jasne. Trzasnęłam drzwiami. Położyłam się na łóżku. Wzięłam z biurka laptopa i weszłam na facebooka, ale za nic nie mogłam się skupić. Odłożyłam więc laptopa i sięgnęłam po gitarę. Gra na niej zawsze mnie uspakajała. Nowe życie? Przecież mieszkam tu już 16 lat, a teraz mam zacząć nowe życie? O nie, nigdy w życiu. Grając, myślałam o tym wszystkim. Po dłuższej chwili doszłam do wniosku, że tak na serio to nie mam nic do stracenia. Przyjaciół i tak nie mam, raczej grupkę znajomych i to małą, bo reszta szkoły uważała mnie za dziwaczkę. Może to nie taki zły pomysł? Tam miałabym czystą kartę. Hmm, kuszące. Odłożyłam gitarę na miejsce i zeszłam na dół. Zastałam rodziców w salonie, oglądających TV. Usiadłam na fotelu i obwieściłam im:
- No dobrze, zgadzam się. - Mama odetchnęła, a tata wyglądał na szczęśliwego. - W sumie, jeśli ma się nam żyć lepiej i mamy mieć więcej kasy, to znaczy, że zacznę spełniać marzenia, Tak?
- No jasne! Tak się cieszymy, że się zgadzasz!
Oczywiście nadal nie byłam stuprocentowo przekonana, no ale.. Może mi to wyjdzie na lepsze?
-------------------------------
TADAM! Napisałam :) Wiem, Paige szybko zmieniła zdanie, ale kobieta zmienną jest :D Hehe :D
A rozdział dzisiaj, bo nasz kochany ZAYN ma urodzinkii * __ *
A więc Zaynie Maliku, życzę Ci, żebyś był zawsze taki nieziemsko przystojny, krzyczał na całe gardełko VAS HAPPENIN, żebyś nigdy lustra nie zgubił, no i pamiętaj, że zawsze będziesz FOREVER YOUNG. Kochamy Cię Zaynie Jawaddzie Maliku <3
Rozdział dla wszystkich, którzy mnie piłowali o niego. Domyślcie się sami. Kocham Was. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Zachęcam do dodawania się do obserwujących i komentowania :)
A. (Harry) <3
PS: Nie wiedziałam że wyszedł taki krótki, miał 3 strony pisane ręcznie.. xddd Następny będzie dłuższy! Poza tym połowa tego rozdziału była pisana teraz xdd whatever!
wtorek, 3 stycznia 2012
Prolog.
Prolog dodam po 1 rozdziale, bo muszę go zmienić raz jeszcze. Za chwilkę rozdział.
Przepraszam :<
Heroes.
1. Paige Summer Conway ( 16 l.)
2. Colette Conway ( 17 l.)
3. Faith Kinney ( 16 l.)
4. Harry Styles ( 17 l.)
5. Louis Tomlinson ( 18 l.)
6. Liam Payne ( 18 l.)
7. Niall Horan ( 18 l.)
8. Zayn Malik ( 18 l.)
To są bohaterowie, którzy będą się stale pojawiać w opowiadaniu, będą oczywiście też inni, ale nie będę ich tu wypisywać. Pod każdym rozdziałem, w którym pojawi się ktoś nowy, będzie jego imię, nazwisko, wiek i zdjęcie.
Odmłodziłam trochę chłopców.. :) Mam nadzieję, że nie weźmiecie mi tego za złe :) Nie pisałam opisów, bo nie bardzo mam czas, ale z czasem każdy wyrobi sobie swoje zdanie na temat każdego :P
Prologu już chyba nie napiszę, dodam jutro na infromatyce albo na kółku.
Dobranoc. ;*
A.
PS. : Jeśli chcecie być powiadamiani o nn, piszcie swój nick na tt, gg, czy adres bloga. :)
poniedziałek, 2 stycznia 2012
Hello!
Cześć : )
Witam was na moim pierwszym blogu z opowiadaniem :) Na razie notka 'zapoznawcza' bo nie mam czasu, ale jutro postaram się dodać bohaterów i prolog, a w środę pierwszy rozdział.
No, to dobranoc.
A.
Witam was na moim pierwszym blogu z opowiadaniem :) Na razie notka 'zapoznawcza' bo nie mam czasu, ale jutro postaram się dodać bohaterów i prolog, a w środę pierwszy rozdział.
No, to dobranoc.
A.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







