- Już nawet nie można pooglądać telewizji przez parę minut i zjeść w spokoju popcornu bo od razu ktoś zakłóca mój wewnętrzny spokój! - Powiedziałam sama do siebie, co trochę mnie zaniepokoiło, bo nigdy tego nie robiłam. Chyba powinnam się udać do lekarza.. Otworzyłam drzwi i kogo zobaczyłam? Moją kochaną siostrzyczkę, Colette, wracającą z wycieczki szkolnej! Stęskniłam się za nią, chociaż nie było jej tylko tydzień.
- Wróciłaś! - Krzyknęłam i rzuciłam jej się na szyję.- Opowiadaj, jak było?
- Dobrze, ale cieszę się że już jestem w domu. - Odpowiedziała Colette z uśmiechem na ustach. Kiedy usłyszałam słowo 'dom' zaczęłam się zastanawiać, czy ona wie o naszej przeprowadzce.
- Coll, nie wiem, czy powinnam, ale tak się zastanawiam.. Czy Ty wiesz, że my się przeprowadzamy?
- Jasne, że wiem. A co Ty myślałaś? Pamiętaj, ja zawsze wszystko wiem ( xD ).
Aha, czyli ja jak zwykle dowiedziałam się ostatnia? SUPER. Pogadam sobie z rodzicami jak wrócą, nie ujdzie im to na sucho! No ale jak na razie pomogłam wnieść Coll walizki na górę i razem zasiadłyśmy przed TV z michą popcornu. Oglądałyśmy kolejne teledyski i dyskutowałyśmy na ich temat. W pewnym momencie zaczęła się piosenka, której nigdy wcześniej nie słyszałam. Nazywała się What Makes You Beautiful, wykonywał ją zespół złożony z pięciu chłopców, One Direction. Spodobali mi się od razu, byli w moim typie. Zauważyłam, że mojej siostrze też, więc spytałam, który podoba jej się najbardziej.
- Hmm, wszyscy mi się podobają! Ale najbardziej chyba ten w loczkach. - Uśmiechnęła się szeroko.
- Tak, za parę dni zaczniesz gadać, że jest twoim przyszłym mężem. - Wiedziałam, że tak będzie. Był w jej typie. - Ale to i tak tylko zespół, nigdy ich nawet nie spotkamy!
- Jasne jasne! Ja Ci mówię, on będzie moim przyszłym mężem. A ten w koszuli w bluzce w paski będzie twoim! - Moja siostrzyczka mnie rozgryzła. Podobał mi się, faktycznie tak było. Ale byłam realistką, nie wierzyłam w to, co ona mówi. Nawet nie zauważyłyśmy, kiedy piosenka się skończyła. Zjadłyśmy popcorn do końca i poszłyśmy na górę, do mojego pokoju. Colette wzięła laptopa i zaczęła czytać o tym zespole. Okazało się, że są z UK, tak jak my. Zajęli trzecie miejsce w ' X-Factor'. Hm, to znaczy, że są nieźli. Ten, który podobał jej się najbardziej, to Harry, a 'mój przyszły mąż' miał na imię Louis. Był słodki. Można by go schrupać, jak marchewkę! Surfowałyśmy sobie po necie dobre kilka godzin, kiedy w końcu przyszli rodzice. Na obiad, a raczej kolację było spaghetti, pycha! Zapomniałam o tej całej aferze z przeprowadzką, więc po kolacji wzięłam prysznic i walnęłam się na łóżko. Byłam tak zmęczona, że od razu zasnęłam.
---------------------------------------------------
JEST. Colette = Agata :D Nie mam czasu, więc powiem, że się namęczyłam :D
A. ( Harry )
JUTRO TWITCAM.
Huehue no i dziewczyny 'poznały' One Direction! ;d
OdpowiedzUsuńWidać, że się namęczyłaś z tym rozdziałem... Nie wiem w jaki sposób, ale ja to czuje po prostu ;p
Podoba mi się. I czekam z niecierpliwością na kolejne notki! <3
[save-your-heart-tonight.blogspot.com]